Młodszy funkcjonariusz, który do tej pory milczał, odpiął radio od ramienia.
„Dyspozytor, tu Jednostka 4” – powiedział rześkim, stanowczym głosem. „Potrzebuję pełnej weryfikacji przeszłości i sytuacji finansowej Rachel Moore, urodzonej 14.08.1990. Potrzebuję też jednostki, która natychmiast zabezpieczy jej miejsce zamieszkania i powiadomi straż graniczną, żeby oznaczyła jej tablice rejestracyjne”.
Upuścił radio i mocno położył dłoń na kolbie broni służbowej. Spojrzał prosto na moją siostrę.
„Proszę pani” – powiedział młodszy funkcjonariusz lodowatym głosem. „Proszę nie robić ani kroku dalej”.
Część 4: Upadek zasłony dymnej
Rachel zamarła, jej wzrok gorączkowo przeskakiwał z policjantów na samochód zaparkowany przy krawężniku, obliczając odległość i szacując swoje szanse na ucieczkę przed kulą.
„Muszę sprawdzić pani samochód, pani Moore” – rozkazał starszy policjant, wskazując skinieniem głowy na ciężko załadowany sedan zaparkowany na ulicy. Przez okna, nawet z ganku, widziałem stertę toreb podróżnych na tylnym siedzeniu.
Uświadomienie sobie, że jej perfekcyjny plan właśnie został całkowicie zniweczony przez dziecko z zepsutym iPhonem, w końcu całkowicie zburzyło fasadę Rachel. Przerażona, kłamliwa matka zniknęła. Pozostało pod nią okrutne, osaczone zwierzę.
„Ty mały szczurze!” – wrzasnęła Rachel, rzucając się naprzód z przerażającą siłą.
Wyciągnęła ręce, próbując wyrwać iPhone’a z drżących rąk Logana.
Zareagowałam instynktownie, fala adrenaliny zalała mój organizm. Odepchnęłam Rachel mocno obiema rękami, stając pewnie między nią a moim siostrzeńcem. Przyciągnęłam Logana za swoje nogi, całkowicie osłaniając go przed gniewem matki.
„Nigdy go nie dotykaj!” krzyknęłam ochrypłym i wściekłym głosem.
Starszy policjant nie wahał się. Rzucił się naprzód, chwytając Rachel za ramię i wykręcając je jej za plecy z wprawną, przytłaczającą siłą. Uderzył ją twarzą o jeden z grubych drewnianych filarów mojego ganku.
„Rachel Moore” – warknął starszy policjant, wbijając kolano w tył jej nogi, unieruchamiając ją. „Jesteś aresztowana za złożenie fałszywego zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa, porzucenie dziecka i oczekujesz na dalsze śledztwo w sprawie kradzieży finansowej i kradzieży mienia o dużej wartości”.
Metaliczny stukot kajdanek odbił się echem od ganku, ale tym razem nie zaciskały się na moich nadgarstkach.
Rachel szarpała się dziko w uścisku policjanta, jej twarz wykrzywiła się w brzydkim, desperackim grymasie wściekłości, a policzek mocno przycisnął do drewnianej kolumny. Nie płakała już za synem.
